Zorganizowałem babci…

Zorganizowałem babci opiekunkę. Nie mogłem już patrzeć na jej samotność i nieporadność. Mieszka na wsi, w odosobnionym domu, ma postępującą demencję. Opiekunka, super pozytywna dziewczyna, przychodziła kiedy to tylko konieczne. Zrobiła zakupy, ugotowała, posprzątała, wzięła babcię na spacer, dotrzymała towarzystwa. Babcia ją od razu polubiła.

Ale wszystko się posypało. Z babcią mieszka jej syn, mój ojciec. Jest alkoholikiem, pije prawie codziennie, a co jakiś czas ma ciągi, które trwają nieprzerwanie przez 2 tygodnie. Raz znalazłem babcię na podłodze, miała podbite oczy i leżała tak nie wiadomo jak długo bo nie umiała wstać, innym razem była już 3 dni po udarze, bo on do nikogo nie zadzwonił i dopiero gdy przyjechałem i ją zobaczyłem, natychmiast wezwałem pogotowie. Albo nie zamknęła pieca i ewakulowalem ją z zadymionego domu, albo poszła bez celu drogą w zimie… Awantury kilka dni w tygodniu. Ojciec kupuje babci jakieś garmażerki i zostawia na cały dzień w jej mieszkaniu. Rzucił pracę, żyje i pije z jej emerytury. Totalna patologia.

Ja tam nie mieszkam na stałe, ale przyjeżdżałem 70 km w jedną stronę nawet po 3 razy w tygodniu.

Tydzień temu postawiłem mu się. Powiedziałem, że ma znaleźć sobie pracę i pić za swoje, a emerytura babci pójdzie na jej opiekę, jedzenie, rachunki, leki, aparat słuchowy. A co on na to? Wyrzucił opiekunkę z domu. Zabrał cichaczem babcię do ZUSu i albo zmienił konto do wpłat jej emerytury albo że ma ją przynosić listonosz. Jeszcze dokładne nie wiem. Babcia oczywiście wszystko podpisuje i nie umie mi nawet powiedzieć co podpisała. Pojechał do miasta autem pomimo, iż stracił prawo jazdy z powodu alkoholu. Teraz zamierza sam opłacać rachunki, robić zakupy (wszystko samochodem, bo na komputerze się nie zna zupełnie) i „opiekować” się babcią. Wcześniej opłaty robiłem ja, przelewami z jej konta, którego jestem współwłaścicielem. Odkładałem na aparat słuchowy dla babci, płaciłem opiekunce, a co zostawało zabierał on.

Teraz znienawidził mnie, przestał się odzywać, zarzucił, że jestem niewdzięczny i nie zależy mi na babci i na nim i że ma prawo żyć jak chce i pić kiedy chce.

Mam już tego wszystkiego dość. Nie mogę już zrobić nic więcej. Byłem po pomoc w gminie, ale powiedzieli że nic się nie da zrobić. Tylko ubezwłasnowolnienie, ale mam się przygotować na długotrwały proces sądowy.

Porzucam tę dwójkę, porzucam ukochany rodzinny dom. Może znajdę inne miejsce, inny cel. Przygarnąłem tylko pieska, bo babcia już zapominała że go ma, nie wypuszczała z domu, a ojciec zupełnie odtrącił (to ten biały na zdjęciu, a brązowy to mój). Tylko mojego mieszkanka na poddaszu szkoda, wszystko sobie sam wyremontowałem, i winnicy, i domu, babci…

Dbałem o wszystko, o nią, o niego, o dom, we wszystkim wyręczałem. Teraz wiem, że to był błąd i że byłem naiwny. Wystarczyło stanąć pomiędzy nim, a alkoholem żeby pokazał swoją prawdziwą twarz. Jego odrzucenie przeżyłem najbardziej. To jeszcze świeża sprawa i jestem wciąż roztrzęsiony.

#alkoholizm #psychologia #wyznanie #zdrowie #psy #rodzina